Toskania Dwie włoskie perły na rowerze. Podróż z serca Toskanii do stolicy regionu Emilia-Romania.

Włochy to kraj w który rowery ma w swoim DNA. Miasta są pełne cyklistów, którzy przemieszczają się na rowerach często bardzo poniszczonych i zaniedbanych, ale rowery służą tam głównie do wygodnego i szybkiego transportu. Co innego na trasach pomiędzy miastami, tam spotkamy całkiem sporo rowerzystów poruszających się na bardziej profesjonalnym sprzęcie. Nic dziwnego, że kolarstwo jest tak popularne we Włoszech. Malownicze widoki i dobrej jakości drogi, tylko jeździć w uśmiechem na twarzy!

W Toskanii miałem okazję pobyć dłuższą chwilę i wypróbować kilka ciekawych tras, które zdecydowanie polecam, każdemu komu przyjdzie do głowy odwiedzić Toskanię. Poniżej przeczytacie krótką relację trasy z Florencji do Bolonii na rowerze.

 

Rowery z Florencji

Trasa z Florencji do Bolonii na rowerze przez Passo Della Futa

To zdecydowanie jedna z najbardziej malowniczych tras jakie w życiu przejechałem, trzeba też dodać, że dość wymagająca. Sporo tam bardzo stromych podjazdów, choć możliwe, że mój odbiór był trochę zniekształcony, trasę pokonałem rowerem o wartości 50 euro, wyposażonym w 6 biegów.

 

Rower za 50 euro

O czym dowiedziałem się już w trakcie, trasa przez Passo Della Futa nie jest to zwykłą drogą. To trakt szczególnie lubiany przez rowerzystów, motocyklistów, to niegdyś było to miejsce wielu wyścigów rowerowych i samochodowych. Nie oznacza to, że na trasie jest tłoczno. Trasa nie jest główną drogą pomiędzy Florencją a Bolonią – stolicą regionu Emilia-Romania. Prowadzi tam autostrada, Passo Della Futa jest więc drogą ruchu lokalnego oraz trasą dla osób, które chciały się tą trasą przejechać dla rozrywki, właśnie tak jak ja.

 

Passo Della Futa

Długość wynosi 111 km, po drodze jest jednak sporo miejsc, w których można odpocząć albo napić się mocnego espresso. Są też specjalne punkty widokowe, ławeczki, stoliki wszystko czego potrzeba.

 

Jeden z punktów widokowych

Jadąc od strony Florencji zaczyna się naprawdę ostro, kilka pojazdów sprawiło, że zacząłem powątpiewać w sukces mojej wycieczki. Po kilkunastu kilometrach otoczenie się zmieniło, zrobiło się już bardziej płasko, choć w dalszym ciągu widoki są cudowne.

Widoki na tasie

Wspinaczka na Monte di Fo’

Przygoda zaczęła się znowu gdy przyszło wspinać się na Monte di Fo’.  Jest to jeden z wyższych punktów na trasie całego przejazdu.
Na miejscu znajduje się camping i całą baza turystyczna dla osób, które uprawiają tam treking.
W tym miejscu zorientowałem się też, że jest jestem za daleko żeby zawrócić, co nawet mnie zmotywowało do tego, żeby dotrzeć do Bolonii przed nocą.

Motocykliści na zakrętach

Ruch na trasie jest raczej spokojny, wyjątek stanowią motocykliści, który po górskich serpentynach.uwielbiają przechylać się na motocyklach do granic możliwości. Nie jest to jednak jakieś bardzo duże zagrożenie muszę przyznać, że większość z nich była dość ostrożna. Los chciał, że dnia którego wybrałem się na tę wycieczkę, odbywał się jakiś zlot motocyklistów co sprawiło, że motocyklistów mogło być odrobinę więcej niż normalnie.

źródło: http://www.ilkiddo.it


Dla tych widoków warto się spocić!

Najlepsze widoki czekały już po przejechaniu połowy drogi. Piękne panoramy, które rozszerzają uśmiech na twarzy, czasami aż głupio było się nie zatrzymać i nie popatrzeć. Myślę że to trasa, której nie ma sensu przejechać „na czas” warto zostawić sobie jak najwięcej czasu na podziwianie widoków toskańskiej natury.

Piękne toskańskie widoki


Po drodze mijałem małe malownicze miasteczka, w każdym można się zatrzymać na krótki posiłek i małą czarną. Nie brakuje stromych podjazdów, ale są też miejsca w miarę płaskie. Pobocze jest dość szerokie a samochody na tej trasie nie osiągają zawrotnych prędkości, głównie ze względu na duuuużą i ilość zakrętów.

 

Mały przystanek na kawę

Włoski deser w nagrodę

Sam koniec był dla mnie dużą niespodzianką, ostatnie 20 czy 30 km to bardzo długi zjazd w dół. To trochę wynagrodzenie tego z czym trzeba się było męczyć wcześniej. Mam też wrażenie, że od strony florencji podjazd był krótki i bardziej strony, od strony Bolonii jest znacznie łagodniej.

 

Panorama z trasy

Na końcu nie pozostało nic innego jak pojechać do centralnego punktu w Bolonii, czyli pod Bazylikę św. Petroniusza.

7 sekretów Bolonii

Bolonia jest pełna rowerzystów, myślę, że każdy cyklista będzie się tam czuł dobrze. Warto dodać, że miasto jest sporo tańsze od Florencji i ma trochę inny charakter. Jest tam bardziej luźno i swojsko choć trudno tu porównywać te oba miasta, gdyż każde jest magiczne na swój sposób.  W Bolonii dobrze jest poznać wszystkie 7 jej sekretów.

Gdy już zwiedzicie Bolonię możecie udać się na dworzec kolejowy, z którego za 10 euro zabierze Was pociąg powrotny, który jedzie około 1,2 h

Świetny pomysł na weekend

Jeżeli szukacie pomysłu na dłuższy weekend Passo Della Futa to strzał w 10! Zobaczycie dwa piękne włoskie miasta, spędzicie sporo czasu z naturą. Trochę się spocicie ale będzie też okazja, żeby trochę się rozpędzić jest więc prawie wszystko co można sobie wymarzyć. Zaś to a co najważniejsze to, że  szlak wcale nie jest zatłoczony!


Info praktyczne

  • loty
    Tanimi liniami dolecicie do Pizy nawet w sezonie już za kilkanaście euro.
  • noclegi
    lepiej zadbać o nie wcześniej, w sezonie bywa trudno.
Tworzymy bloga InThisWay mając nadzieję, że przyda się Wam w planowaniu rowerowych przejażdżek. Chcemy Wam przekazywać praktyczne informacje o infrastrukturze, trasach rowerowych, sprzęcie i innych zagadnieniach które naszym zdaniem warto poznać zanim ruszycie w drogę.
Posts created 11

powiązane artykuły

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top